Dzisiaj wtorek, nad miastem chmury
Obraz Boga w otchłań wciąż się toczy
Syn Człowieczy nadejść ma raz wtóry
Ja ciągle nie znam barwy twoich oczu
Dzień wolno płynie jak rozgrzany metal
Sługi Babilonu tworzą kłamstwa nowe
Biznesmeni i kurwy dysząc kalkulują
Ja ciągle nie wiem czy spotkam cię jutro
Zapada zmierzch, pulsują głośniki
Źrenice rozszerzone, ty i narkotyki
I ciemność, ciemność pełznie ulicami
I diabeł wraca nocnymi tramwajami
Dzisiaj wtorek, nad miastem chmury
Obraz Boga w otchłań wciąż się toczy
Syn Człowieczy nadejść ma raz wtóry
Ja ciągle nie znam barwy twoich oczu
Dzień wolno płynie jak rozgrzany metal
Sługi Babilonu tworzą kłamstwa nowe
Biznesmeni i kurwy dysząc kalkulują
Ja ciągle nie wiem czy spotkam cię jutro
Zapada zmierzch, pulsują głośniki
Źrenice rozszerzone, ty i narkotyki
I ciemność, ciemność pełznie ulicami
I diabeł wraca nocnymi tramwajami
Dzisiaj wtorek, nad miastem chmury
Obraz Boga w otchłań wciąż się toczy
Syn Człowieczy nadejść ma raz wtóry
Ja ciągle nie znam barwy twoich oczu
Dzień wolno płynie jak rozgrzany metal
Sługi Babilonu tworzą kłamstwa nowe
Biznesmeni i kurwy dysząc kalkulują
Ja ciągle nie wiem czy spotkam cię jutro
Zapada zmierzch, pulsują głośniki
Źrenice rozszerzone, ty i narkotyki
I ciemność pełznie ulicami
I diabeł wraca nocnymi tramwajami
Popatrz - władcy świata wśród spalin i prochów
Demony technologii chichoczą w półmroku
Kosmiczne czarcie oczy penetrują lądy
Kogo dosięgnie drwina inteligentnej bomby?
A ty jak anioł, mój anioł stróż
Prowadzisz z dala pustynnych burz
Kto może z tego tańca marionetek uciec
Gdy za splątane sznurki pociąga jeden głupiec?
A ty jak anioł, mój anioł stróż
Prowadzisz z dala pustynnych burz
A ty jak anioł, mój anioł stróż
Prowadzisz z dala pustynnych burz
Czas jak kwas, jak ból, jak jad twych słów
Gniew jak śpiew, jak lek, jak słońca blask
Znak jak ptak, jak kruk, jak świeży grób
Chłód jak cud, jak dzień, jak zbawca dusz
Czy idziesz tam gdzie zwracasz wzrok, czy tańcząc na linie pomyliłaś krok?
Co było piękne przeciekło przez palce, złe pozostało i zamknęło cię w walce
O nas...?
O siebie...?
Czy
Ślepiec nigdy nie będzie umiał odróżnić czerni od bieli
Gra jak ćma, jak noc, jak zimny wiatr
Grzech jak śmiech, jak rausz, jak pełny bar
My jak łzy, jak strach, jak jutra brak
Śmierć jak chęć, jak brzask, jak pierwszy raz
Czy idziesz tam gdzie zwracasz wzrok, czy tańcząc na linie pomyliłaś krok?
Co było piękne przeciekło przez palce, złe pozostało i zamknęło cię w walce
O nas...?
O siebie...?
Czy z tym co nas dzieli?
Ślepiec nigdy nie będzie umiał odróżnić czerni od bieli
Czy idziesz tam gdzie zwracasz wzrok, czy tańcząc na linie pomyliłaś krok?
Co było piękne przeciekło przez palce, złe pozostało i zamknęło cię w walce
O nas...?
O siebie...?
Czy idziesz tam gdzie zwracasz wzrok, czy tańcząc na linie pomyliłaś krok?
Co było piękne przeciekło przez palce, złe pozostało i zamknęło cię w walce
O nas...?
O siebie...?
Czy z tym co nas dzieli?
Ślepiec nigdy nie będzie umiał odróżnić czerni od bieli
Spójrz jak świat z każdą chwilą odkrywa nam swój nieprzebrany czar
Mówisz, że tak nam dobrze jest
A ja czuję jak każdego dnia tracę siłę żeby odbić się od dna
Jeśli nie chcesz ze mną odejść
Nie chcesz ze mną iść
Tam gdzie każdy dzień
To spełniony sen
Jedno możesz dla mnie zrobić
Jedno dla mnie zrób
Wbij w me serce nóż
I wykop mi grób
Jeśli nie chcesz ze mną odejść
Nie chcesz ze mną iść
Tam gdzie każdy dzień
To spełniony sen
Jedno możesz dla mnie zrobić
Jedno dla mnie zrób
Wbij w me serce nóż
I wykop mi grób
Pogrzeb mnie głęboko
Mnie i swe wspomnienia
Pogrzeb mnie głęboko
W miejscu bez imienia
Niech w śnieg wsiąknie krew i łzy
Żebym został tam gdzie ty
Nie chcę dłużej iść tą drogą
Chcę stąd odejść razem z tobą
Chcesz znać moją tajemnicę ?
Wiem, każde piekło gdzieś ma granicę
Przyszedł czas, że bańka prysła
Gdy to stracę - więcej zyskam
Mówisz, że się tej straty boisz
Bagno wciąga gdy w nim stoisz
Wiem na pewno - nic tu po mnie
Chcę stąd odejść i zapomnieć
Chcę na nowo mieć nadzieję
Przeszły czas już nie istnieje
Przecież wiesz jak mnie zatrzymać
Nikt nie będzie cię przeklinać
Teraz myśl - kto robi błąd ?
Jeśli nie chcesz ze mną odejść stąd...
Jeśli nie chcesz ze mną odejść
Nie chcesz ze mną iść
Tam gdzie każdy dzień
To spełniony sen
Jedno możesz dla mnie zrobić
Jedno dla mnie zrób
Wbij w me serce nóż
I wykop mi grób
Jeśli nie chcesz ze mną odejść
Nie chcesz ze mną iść
Tam gdzie każdy dzień
To spełniony sen
Jedno możesz dla mnie zrobić
Jedno dla mnie zrób
Wbij w me serce nóż
I wykop mi grób
Czasem i za dnia - noc najczarniejsza
Wątpliwości mrok
W twojej duszy rośnie
Ciężkie chmury potęgują strach
Słońce traci blask
Możesz brać ile tylko chcesz
Ile dasz kiedy w sercu cień?
Czy przekroczysz niepewności próg?
Przecież zawsze jest tyle innych dróg
Nie, nie pytaj mnie
Czy ten ogień płonie
Może sama ugasiłaś go
W myśli ciemnej toni?
Możesz brać ile tylko chcesz
Ile dasz kiedy w sercu cień?
Czy przekroczysz niepewności próg?
Przecież zawsze jest tyle innych dróg
Czasem i za dnia - noc najczarniejsza
Możesz brać ile tylko chcesz
Ile dasz kiedy w sercu cień?
Czy przekroczysz niepewności próg?
Przecież zawsze jest tyle innych dróg
Możesz brać ile tylko chcesz
Ile dasz kiedy w sercu cień?
Czy przekroczysz niepewności próg?
Przecież zawsze jest...
Wokół ciemno, pada gęsty śnieg
Wszędzie cicho jak w spokojnym śnie
Nie czuję nic, a ze mną ty
Szybko nadchodzi koniec tej gry
W szkle witraże wymalował mróz
Cisza koi rozkrzyczany mózg
Nie mówię nic i milczysz ty
Zaraz nadejdzie koniec tej gry
Gdzie jest to piekło?
Gdzie jest ten raj?
Gdzie jest to piekło?
Gdzie jest ten raj?
Dzisiejszy świt kona jak ty
Jak schyłek dnia odchodzę ja
Blask latarni wiruje jak śnieg
Wszystko tańczy jak w koszmarnym śnie
Nie czuję nic i milczysz ty
To właśnie nadszedł koniec tej gry
Gdzie jest to piekło?
Gdzie jest ten raj?
Gdzie jest to piekło?
Gdzie jest ten raj?
Gdzie jest to piekło?
Gdzie jest ten raj?
Gdzie jest to piekło?
Gdzie jest ten raj?
Coś zimnego w martwej ciszy
Kiedy skupisz się - usłyszysz
Kto zna wszystkie odpowiedzi?
W kim naprawdę diabeł siedzi?
Jaka mantra cię ochroni
Przed stalowym ostrzem w dłoni?
Czy szepczesz do tego ucha
Które modlitw twych wysłucha ?
Gdzie przyszłości cień się czai:
W kuli czy w tarota talii?
Czy istnieje taka siła
Co zmarłego by wskrzesiła?
Czy śmierć życia jest chorobą
Czy śmierć niesie życie z sobą?
Czy naprawdę to usłyszysz?
Coś martwego w zimnej ciszy
Coś zimnego w martwej ciszy
Kiedy skupisz się - usłyszysz
Jaką wiedzę zgłębić muszę
By określić swoją duszę?
Czym istnienia jest świadomość?
Funkcją mózgu? Niewiadomą?
Bożą iskrą czy przekleństwem?
Kto jest jego podobieństwem?
Gdy człowiek stworzy człowieka
Co na niego wtedy czeka?
Czy zostanie kim był sobie
Czy już będzie wtedy Bogiem?
Wszechświat - czy będzie trwał wiecznie
czy się skurczy i znów pęknie?
Czy naprawdę to usłyszysz?
Coś martwego w zimnej ciszy
Z kart złożony wyrok śmierci
W oczach figur czerni znaczeń
Nie rozświetla żaden płomień
Teraz już nic nie znaczy to
Co znaczyło więcej
Od tego co mogło
Być tylko mgłą
I mroczne cienie spowiją me serce
To przeznaczenie, nie mogę nic więcej...
I mroczne cienie spowiją me serce
To przeznaczenie, nie mogę nic więcej
Zrobić dla ciebie, więc zamknij oczy
I pozwól mi iść tam gdzie kroczy
Śmierć
I płynę i płynę przez zimne przestrzenie
Nie mogę nic więcej - to przeznaczenie
Prowadzi me kroki do drogi mej kresu
Ja nie chcę wcale poznawać jej sensu
Bo moje serce jest ciągle przy tobie
Nie mogę nic zrobić, a zawsze odchodzę
Przez zimne cienie i mroczne przestrzenie
Wybacz mi proszę - to przeznaczenie
