Zero
Tak jak we śnie
Gdy mijam cię
Gdy idę tam gdzie prowadzą mnie
I spadam jak anioł z obciętymi skrzydłami
I widzę tylko to co pomiędzy nami
Napięta lina mi ciebie zabiera
Gdy pod stopami się otchłań otwiera
Ostatnich życzeń chcę więcej od zera
Dwudziestu czterech ministra teraz
Nie budzę się
Wciąż widzę cię
Ty patrzysz na mnie i nie widzisz mnie
Nie mogę nic zrobić. Chociaż z całych sił krzyczę
To wokół słychać tylko tę upiorną ciszę
Napięta lina mi ciebie zabiera
Gdy pod stopami się otchłań otwiera
Ostatnich życzeń chcę więcej od zera
Dwudziestu czterech ministra teraz
Kosmiczna Pustka
Przez pustkę wciąż gnam
Dzień, wiek, milion lat
A tyle słońc w oddali lśni
I nie wiem, którym jesteś ty
A wokół wciąż chłód
W ciszy wiele dróg
Bez końca nie nadchodzi dzień
I ciemność płynie jak zły sen
A wszechświat kurczy się